sobota, 28 grudnia 2013

Filmik

Ten filmik był robiony na początku zabawy, więc psiaki się jeszcze nie do końca znały i nie szalały tak jak później :D Łącznie to ganiały tak dobre kilkadziesiąt minut i Aura była później tak wyczerpana jak jej nigdy nie widziałam :p
Pozdrawiamy
Weronika&Aura

Złośliwość przedmiotów martwych

A więc pozwólcie, że na początku wam się wyżalę.... Poszłam wczoraj z Aurą do lasu nazbierać trochę materiału filmowego i zdjęciowego. Najpierw poszliśmy na plac zabaw, gdzie zrobiłam filmiki jak razem z Aurą pokonujemy przeszkody, na placu zabaw też zrobiłam filmik ze wszystkimi sztuczkami jakie Aura umie i jakich się uczymy. Potem poszłyśmy na unię (boisko na obrzeżu lasu) gdzie nakręciłam jak biegamy i na koniec był jeszcze filmik jak Aura brodzi w naszej ukochanej śmierdzącej rzeczce - Lublinicy przy okazji strasząc stado kaczek :p No właśnie, to wszystko było nakręcone...miał z tego wyjśc fajny sztuczkowy i spacerowy filmik, ale oczywiście coś musiało pójść nie tak jak chciałam.... Chwilę po tym jak skończyłam ostatni filmik zawiesił mi się aparat. Wyłączyłam i włączyłam go z powrotem. Jednak po ponownym włączeniu pojawił mi się komunikat, że karta pamięci jest uszkodzona O_o Oczywiście musiało się to stać, po tym jak wszystko było już zrobione i nakręcone -,-' Próbowałam jeszcze parę razy, ale ciągle było to samo. Komputer również nie umiał odczytać tej karty - wszystko materiały przepadły :( Jako, że karta była jeszcze na gwarancji i do tych tańszych nie należała, to daliśmy ją do reklamacji. Musimy jednak poczekać najpierw 14 dni.
No trudno, przełożyłam więc starą kartę z lustrzanki i uznałam, że dzisiaj nakręcę wszystko od nowa :) Miałam zamiar tak jak wcześniej pójść najpierw na plac zabaw, lecz po drodze spotkałyśmy panią z wyżłem niemieckim. Widząc nas zapytała najpierw, czy Aura jest agresywna wobec psów i potem obie puściłyśmy suczki :) Aura dawno się tak nie wyszalała :D Próbowała dorównać kroku zwinnej Odessie (bo tak sunia miała na imię) i na początku jej się to nawet udawało, pod koniec jednak już nie dawała rady. Przystawała wtedy na chwilę i powracała do niekończącej się gonitwy :D Odessa jak już wcześniej wspomniałam była wyżłem niemieckim gładkowłosym, była o 1 miesiąc młodsza od Aury, także psiska doskonale się dogadywały. No i miała świra na punkcie patyków, co chwila jakiś nowy znajdowała i z nim w pysku uciekała od Aury. Ogólnie było bardzo wesoło, szkoda, że tak niewiele osób pozwala bawić się swoim psom z Aurą....większość bowiem jej się po prostu boi, a szkoda, bo Aura uwielbia towarzystwo :/ Przykładowo chwilę wcześniej na unii spotkałyśmy Pana z labradorem. Widząc nas najpierw powiedział "Jaki groźny pies", a potem jeszcze spytał, czy dam radę go utrzymać.... No trudno, mam nadzieję, że spotkam więcej takich ludzi jak właścicielka Odessy, a może i ją samą :) Jako jednak, że Aura po zabawie była tak wykończona jak nigdy w życiu i najchętniej by legła na miejscu ni było szans na zrealizowanie mojego planu, więc od razu wróciłyśmy do domu. Nakręciłam tylko krótki filmik z Odessą i Aurą (który nawet w połowie nie oddaje szaleństw jakie się tam działy XD) i filmik jak idziemy sobie przez las :p
Jak pewnie większość zauważyła pogoda jest bynajmniej nie grudniowa. Dzisiaj jest również wyjątkowo ciepło. Świeci słoneczko, chmur jest malutko i wystarczy ciepły sweter, by wyjść na spacer. Odbija się to też na przyrodzie.....no bo, kto widział kwitnące żonkile i pierwiosnki w grudniu ?!
Dostałyśmy też niedawno paczką bardzo fajne przysmaki. W sumie nie wiem dlaczego....pewnie z jakiegoś konkurs :p
Skład: suszone mięso z kurczaka, dorsz, sezam

Filmiki ze spaceru dodam w osobnym poście jak mi się prześlą :)
Pozdrawiamy
Weronika&Aura


czwartek, 19 grudnia 2013

Taaaa....mój genialny komputer...

Przepraszam ogromnie, że znowu tak długo nie pisałam, ale był jeden problem. Jakieś 3 tygodnie temu uznałam, że zacznę w końcu pisać regularnie, co tydzień posty, jednak jak na złość, gdy już chciałam pisać te posty systematycznie, to oczywiście komp mi się zbuntował -,- Coś z dyskiem było i, z 2 tyg. lekko go nie było, tylko siedział w naprawie.... Na szczęście jednak dzisiaj wrócił: cały zdrowy, szybkochodzący, ale za to bez grama zdjęcia na dysku O_o Także jedyne zdjęcia jakie mi zostały to te wywołane, bądź wstawione na fb/bloga :/ No trudno, przeżyjemy :p
To o moich zmartwieniach już się rozpisałam, to wróćmy do psich tematów :p
W sumie u nas przez ten czas niewiele się działo. Chodziliśmy z Aurą na długie spacerki do lasu, trochę sztuczkowaliśmy i postanowiłam chociaż trochę zaprzyjaźnić Aurę z Zulą. No dobra, zaprzyjaźnić to za dużo powiedziane, chciałabym, by się chociaż tolerowały (niestety Aura bardzo chce Zulę zdominować, a Zula zawzięta nie ustępuje i ostatecznie może nawet do bójki dojść :/) Także zaczęliśmy razem z Zulą wychodzić i ostatecznie mogę puścić luzem Aurę i Zulę przypięte do siebie bez żadnej szkody, także jakiś sukces jest :D Przynajmniej tyle, że można spokojnie razem na spacerek wyjść :)
Święta się zbliżają, a jak święta, to wiadomo i prezenty. Niestety by były prezenty, to i kasa musi być, a z nią u mnie krucho. Mam trochę odłożonej, ale to na nowe bryczesy/rękawiczki, a z tego co zostało, to udało mi się kupić Kropce nowe szelki (poprzednie jej się rozwalały), może pokarzę je w następnym poście :) Dodatkowo mama zasponsorowała dużą puszkę ulubionej karmy Aury (kiedyś ją pokazywałam) i w sumie tyle, na resztę kasy nie ma :p W sumie i tak zawsze dostają to co chcą, nie tylko od święta, także niech nie narzekają :p
To by było w sumie tyle :) Pora na zdjęcia:
I siostrzyczka z Zulaśną <3

Razem na wzgórku


A tu dwie sunie razem :)



Pozdrawiamy
Weronika&Aura


niedziela, 1 grudnia 2013

Aura, czyli o psie, który chciał być morsem

A my dzisiaj razem z Aurą byłyśmy w parku nad zalewem, czyli tam, gdzie co niedzielę o 11:00 kąpią się morsy. Do Lublinieckich morsów dołączyła również moja siostra - Zuzia i dziś się w naszym zalewie kąpała, brrr.... To nie dla mnie, mi i bez tego było zimno :D Za to Aura również bardzo chciała się pomoczyć, jednak uznałam, że ryzykować nie będę i musiała zrezygnować ze swoich kąpielowych marzeń :D Potem poszłyśmy jeszcze do parku na plac zabaw i się trochę tam pobawiłyśmy. Oprócz tego jestem bardzo zadowolona z zachowania Aury. Potrafi już przejść na luźnej smyczy obok innego psa, przy czym niestety dalej widać, ze jest podekscytowana. Za to jak dłużej przy jakimś psie pobędzie, to się uspokaja. Wyjątkiem są jamniki i boksery, tylko przy tych rasach nagle dostaje jakiejś szajby i nic do niej nie dociera. Naprawdę tego nie rozumiem XD
Wpadłam też dziś wieczorem na pomysł zrobienie Aurze zdjęcia z rogami od renifera. Muszę wymyślić tylko jak je trwalej zamocować (ciągle się jej zsuwały) i w zimę podepniemy cielaka do sanek, i już gotowy zaprzęg do rozwożenia prezentów. Na pewno zrobię jej kiedyś taką sesję na śniegu :D
A we wtorek znowu na konie idę <3 Zauważyłam, że dużo psiarzy jeździ konno...są tacy wśród nas? Jak tak to na jakim poziomie jesteście?
Mój reniferek <3




A tu filmik z naszego parkowego placu zabaw. Mówiłam już kiedyś, że my sobie zrobiłyśmy taki mini-tor, dałam właśnie zbliżenia na te nasze "przeszkody".

Pozdrawiamy
Weronika&Aura

sobota, 30 listopada 2013

I lonżujemy cielaka :D

No, to co tam u nas? Powrócę jeszcze do poprzedniej soboty - byliśmy wtedy jak zwykle na 1 długim "zabawowym" spacerku i trochę później poćwiczyliśmy. Dzisiaj mamy zamiar podtrzymać naszą tradycję i jak zwykle wybrać się na długi sobotni spacerek :)
Zamówiłam ostatnio Brita L i lonżę dla Aury - tak lonżę :D Chciałam mieć taką linkę treningową dla psa, by poćwiczyć przywoływanie w różnych sytuacjach i puścić ją tam, gdzie mogą być psy/koty, by się trochę wyszalała. A te linki dla psów mnie nie przekonywały, były takie cieniutkie z delikatnymi karabińczykami - można było kupić jakąś droższą - lepszą, ale wtedy to wychodziło tyle co lonża, a jej bardziej ufam ;)
Zostałam też nominowana do LBA, pytania i odpowiedzi tutaj: LBA - pytania i odpowiedzi - KLIK.
Dzisiaj już postanowiłam poćwiczyć trochę z lonżą, choć niestety nie było na czym ćwiczyć, bo o ile, gdy normalnie wychodziłam przed dom, to zawsze się jakiś kot/pies trafił, to dziś było pusto -,- No, ale poćwiczyliśmy trochę komendy do mnie/zostań/noga i dodatkowo stęp hiszpański, który idzie jej coraz lepiej, niestety robiąc go trochę zahacza o moje spodnie, ale trudno :D
Po ćwiczeniach zrobiłam też parę zdjęć i raz właśnie rzuciłam Aurze ringo, poleciała po nie, złapała je i już do mnie wracała, ale ja chciałam zrobić zdjęcie z trochę większej odległości i zaczęłam się cofać, zaczęłam tracić równowagę i oczywiście runęłam do tyłu. Naturalnie musiałam upaść na 1-metrowy chodnik wśród 6m trawy XD
Dodatkowo ostatnio ćwiczyłam sobie w domu trochę z Kropencjuszem, ten pies jest taki łakomy - gorzej niż Aura XD
A i mam jeszcze jedno pytanie do Was: Jaką karmę dajecie swoim psom?
No, to chyba tyle... Pewnie zapomniałam o czymś napisać, ale trudno :D




A to nasza lonża :)

Pozdrawiamy
Weronika&Aura

czwartek, 21 listopada 2013

Musicie mi wybaczyć...

...ale niestety najprawdopodobniej posty będą się pojawiały właśnie tak, czyli bardzo nieregularnie. No niestety szkoła, nauka, ostatnio dodatkowo doszły przygotowania do konkursów przedmiotowych i same konkursy. Także musicie mnie zrozumieć - czasu mało, a często jak już jakiś się znajdzie, to wolę sobie wtedy po prostu w coś pograć, czy wyjść z psem :)
Dobra to do rzeczy - co sobie porabialiśmy?
Ćwiczymy trochę kontakt wzrokowy, szczególnie przy innych psach (bo to Aurę niestety najbardziej rozprasza), przy Zuli potrafi się już skupić - przy innych psach niekonieczne :/ No, ale poćwiczymy - zobaczymy :) Bawimy się tez trochę w slalom między nogami (jak by była jeszcze trochę większa, to byłoby to niemożliwe XD ), do tego używam głównie naszego niedawno zakupionego ringa - jest na nie strasznie napalona :)
A w ogóle to była ostatnio taka sytuacja, która do tej pory jeży mi włos na głowie....
Niedawno wieczorem dawałam Aurę na drugą stronę ogrodu (nasz ogród jest podzielony płotem na 2 części) i ten idiota kompletnie stracił rozum. Zamknęłam za sobą furtkę (a zazwyczaj była otwarta) zawołałam za sobą Aurę, podbiegła, ale uznała, że chce sobie powariować i ruszyła pełnym pędem w stronę furtki, oczywiście jej nie zauważyła (było już ciemno), walnęła całą mocą w umocnioną siatkę (niestety taką dość twardą), rozległ się pisk, ja prawie umarłam ze strachu....Aura trochę oszołomiona przez minutę krążyła bez sensu z opuszczoną głową, ja już mam wizję, jaka to ona pokiereszowana, że tu łapa, żebra złamane, nos zmiażdżony, wstrząs mózgu, jednak bogu dzięki nic jej nie jest....Ruscy jednak porządnego stworzyli psa :D
Po za tym dostałam przesyłkę z nagrodą - smaczkami za konkurs organizowany na tej stronce :D ->Toffi Cocker Spaniel Angielski
Niby takie małe coś, ale jak cieszy :D
A tak pozostając w temacie smaczków, nigdy wam jeszcze nie mówiłam jakich smaczków używam :p A są to smaczki z firmy "Orlando" (do kupienia w Lidlu :p ), a dokładniej są to takie kabanosiki w różnych smakach (ja zazwyczaj kupuję z dziczyzną).
Mają one 3 ogromne plusy:
+ mają samo mięso i składniki mineralne - ZERO zapychaczy
+ łatwo się dzielą na mniejsze smaczki
+ psy je ubóstwiają i dadzą się za nie pociąć :)
Także polecam i zapraszam do wypróbowania :)
Zdjęcia niby jakieś są, no ale....takie se XD
PS. radzę robić zdjęcia gdy jest jasno :D
A oto jakie przysmaki aktualnie mam dla swoich psiaków: Chappi i DentaStix (z konkursu), Orlando, Brit training



Ahh...te miny <3

Wyszła tu tak....mułowato :p

I zabawy z młodszą siostrą :)
Pozdrawiam
Weronika&Aura

poniedziałek, 11 listopada 2013

Wycieczka do lasu...

Udało mi się! Nie przespałam budzika i wstałam zaledwie 0,5h po pierwszym dzwonku XD Jak ja nienawidzę wstawać tak wcześnie rano...ale się przemogłam, nakarmiłam psy, wypuściłam kury, lecz po namyśle znowu je zamknęłam, gdyż rodzina nie byłaby zachwycona tak wczesnym pianiem koguta w dzień wolny :D Aurze dałam tylko z ręki garść karmy - nie chciałam by mi zemdlała po drodze, ale chciałam by szła na głodnego :) Wzięłam plecak, spakowałam ringo, smaczki, kawałki szynki, picie, woreczki i smycz automatyczną, i wyszłam z domu. W mieście było bardzo cicho, bo komu się chce wychodzić wcześnie rano w dzień kiedy każdy ma wolne...? Spotkałam jedynie szczeniaka od Zuli ( tak, Zula miała kiedyś 6 szczeniąt, głupia sprawa, ale wtedy były inne czasy...). Weszłam na duże boisko znajdujące się w lesie, na jego obrzeżach było fajne liściaste podłoże, dlatego postanowiłam się zatrzymać i porobić parę zdjęć. Kazałam Aurze usiąść, odeszłam kawałek i zrobiłam parę zdjęć. Zawołałam Aurę po imieniu, by odwróciła głowę, zrozumiała to trochę opacznie i wstała. Widząc, że może swobodnie chodzić - wystartowała zrobiła pełne okrążenie wokół boiska i wróciła zdyszana do mnie :D Tak ten pies kocha szaleństwa :p Potem poszliśmy dalej w las, robiłam Aurze zdjęcia, bawiłam się z nią ringiem. I wtedy zaczęłam tak myśleć, by może spuścić ją by sobie pobiegała....bałam się tego jednak, ciągle miałam przed oczami wizję, że mnie nie posłucha i poleci w las nie patrząc gdzie biegnie, na polach przynajmniej ciągle widziałam gdzie jest, no i są one w mieście także zawsze ktoś ją zauważy...a tu? Tu są wielkie lublinieckie lasy, łatwo się w nich zgubić. Jednak postanowiłam, że na próbę puszczę ją ze smyczą zaplątaną w jej obrożę, czuję się dzięki temu pewniej, bo mam wrażenie, że w razie czego po prostu złapię za kawałek wystającej smyczy. Puściłam ja, a Aura szczęściła zaczęła ganiać wokół mnie. Moje obawy okazały się kompletnie nieuzasadnione :D. Na początku próbowałam robić jej zdjęcia, ale nie nadążałam za nią z aparatem :D Także zrobiłam tylko krótki filmik :) Potem po prawie 2h wróciliśmy do domu :)
Zdjęcia wyszły takie se, spodziewałam się lepszych, niestety, ale pogoda też nie była taka jakiej oczekiwałam. Chciałam robić zdjęcia w promieniach wschodzącego słońca, ale akurat na wschodzie i północnym-wschodzie były chmury -,- Także zdjęcia są jakie są ...








Filmik:

Pozdrawiamy
Weronika&Aura


niedziela, 10 listopada 2013

Nowe ringo i pogrzeb.....

No, ale na wstępie najpierw poproszę o lajki pod tym zdjęciem zdjęcie - KLIK - Z góry dzięki :)
Powracając do tematu... Niedawno bawiłam się z Aurą naszym starym ringiem - naprawdę starym, zostało ono bowiem kupione jakieś 8/9 lat temu, kiedy to boksery jeszcze były małe - no i się tak bawimy, i żeby Aura sobie troche więcej pobiegała postanowiłam przerzucic jej to ringo za płot, który dzieli nasz ogród na dwie części. A jako, że stałam od niego dośc daleko, zrobiłam spory zamach...problem w tym, że za późno puściłam ringo i zamiast w dal - poleciało w górę, a dokładnie na dach XD No cóż nie będę się fatygowac, po stare zniszczone ringo, więc poszłam kupic nowe. Kupiłam w sklepie takie fajne ringo o zapachu waniliowym za 11zł - Aura je pokochała :D Ale u mnie tata i tak się uparł i jakimś cudem tamte stare ringo zdjął XD Także teraz mam 2 ringa...ale i tak mi się kasa zwróciła, bo oddałam stary rower na złom i dostałam całe 11.70zł, także jestem na plusie :p
To było wczoraj, dzisiaj tymczasem zaczęłam się zastanawiac nad zrobieniem jakiegoś filmu i zaczęłam kręcic przed domem wstępne materiały do niego - ale to czy film w istocie powstanie, to inna bajka :p. Po jakimś czasie patrzę kot (Kicia) mi strasznie miauczy pod drzwiami frontowymi. Trochę się zdziwiłam, bo zazwyczaj wchodzi drzwiami tarasowymi, czyli tam gdzie nie ma Aury...no cóż miałam tylko nadzieję, że jak skończę to Kici już nie będzie, bo inaczej Aura ją pogoni. Miauczała tak z 10/15min, jednak jak już skończyliśmy kota nie było. Zaczęłam porządkowac smycze i obroże Aury i Zuli, gdy zauważyłam, że Aura coś zawzięcie obwąchuje przy drzwiach - okazało się, ze Kicia zostawiła mi prezent - jeszcze ciepłą, martwą sikorkę bogatkę :/ Niestety u niej zdarza się to dośc często. To prawdziwy myśliwy :D Wzięłam więc ptaka, wykopałam dół z tyłu ogrodu i obłożyłam kamieniami. W ten sposób powstał kolejny z wielu już w większości zapomnianych małych ptasich i myszych grobków w naszym ogródku....
Po za tym mam zamiar wstac jutro wcześnie rano i zrobic Aurze sesję w lesie - czy to mi się uda. Zobaczymy :D
Pozdrawiamy
Weronika&Aura

piątek, 8 listopada 2013

Biało - wszędzie biało !

I to wcale nie od śniegu, tylko od Aurowej sierści :D Po paru miesiącach świętego spokoju nadszedł znowu ten straszny czas - czas linienia, kiedy to spędzasz 2h na szczotkowaniu, a i tak, gdy się pies o ciebie obetrze stajesz się biały :D No trudno, trzeba to jakoś wytrzymac.
Ostatnimi czasy pogoda nie dopisywała, cały czas lało, albo chociaż mżyło - nie zachęcało to do wyjścia z domu....dziś jednak było bardzo ładnie - słoneczko delikatnie przyświecało i było ciepło w porównaniu z poprzednimi dniami :) Także nie zmarnowaliśmy okazji i najpierw trochę pocwiczyliśmy przed domem, a potem poszliśmy się przejśc do lasu. Ogólnie jestem z Aury coraz bardziej zadowolona - nie ciągnie już jak kiedyś do psów, tylko patrzy zainteresowana, trochę podkłusuje w miejscu, ale nie rzuca się :D A jak dłużej na jakiegoś psa popatrzy, to już w ogóle odpuszcza. Po za tym jest ok, idzie spokojnie przy nodze i nie napina smyczy :)
W lesie trochę poskakaliśmy przez powalone pnie i poszliśmy na parkowy plac zabaw - jedyny u nas w mieście gdzie nikomu nie przeszkadza obecnośc psa :) Osobiście uwielbiam tam chodzic, położony wśród drzew z wieloma fajnymi rzeczami przez które można skakac, przechodzic i przebiegac :D Ogólnie zrobiliśmy tam sobie fajną trasę crossową :p
Potem wracając już wykończeni tą bieganiną i skakaniem szliśmy dróżką i z naprzeciwka nadjeżdżał powoli jakiś dziadek, na nasz widok przejeżdżając obok powiedział tylko - "O! Doberman!" . Nie mając zbytnio czasu na odpowiedź uśmiechnęłam się tylko niemrawo, ale wewnątrz mnie po prostu rozwalało od śmiechu :D Może pomylili szczeniaki i zamiast moskala dostałam dobermana ? :D Nie wiem, w każdym razie szłam już dalej z moim "dobermanem" do domu :p
Po drodze spotkaliśmy jeszcze helikopter, który leciał wyjątkowo nisko nad nami. Aura oczywiscie zdziwiona ta wielką machiną czujnie wodziła wzrokiem za maszyną aż zniknęła nam z oczu :)
Zrobiłam też sesje Aurze, Kropce i paru kwiatkom :D


O jaki groźny pies :D




A tak wygląda teraz sylwetka Aury :)




Sztuczka "proś", niestety Aura na tym zdjęciu już ją kończy i opuszcza łapy, normalnie są one w górze :)

Pozdrawiamy
Weronika&Aura

sobota, 2 listopada 2013

Jak ten czas leci....

Tak, najpierw przez miesiąc nie pisałam postów, a teraz będzie jeden post za drugim :p Ale piszę dlatego, że zaczęłam teraz patrzec na zdjęcia Aury gdy była malutka. Taka mała puchata kuleczka biegała wtedy po ogródku, aż trudno mi uwierzyc, ze już minął od tego czasu ponad rok... Co ciekawe nie wstawiałam na bloga żadnych zdjęc Aury z czasów gdy była taka jeszcze malutka :D Także zrobię to teraz - lepiej późno niż wcale ;)
A tak w ogóle, to gdy Aura trafiła do moejgo domu, to akurat byłam w Czechach także nie mogłam powitac jej pierwszego dnia w domu :/ Jednak jak już miałam przyjechac, to pies powinien byc od 2 dni w domu, więc przyjechałam i słyszę na wstępie - "Psa nie ma...". Okazało się, że coś jednak poszło nie tak i Aura nie będzie u nas... Ja w rozpacz, rodzice powiedzieli, że hodowca przysłał na pocieszenie jakąś jej teczkę. Cała zapłakana wzięłam ją i zaczęłam przeglądac jakieś tam papiery - nie patrzałam co to, tylko tępym wzrokiem omiotłam kolejne strony kartek....po chwili tata wszedł do pokoju z wielką puchatą kulką w ramionach, okazało się, że rodzina zrobiła sobie ze mnie jaja, a ta "teczka na pocieszenie", to była teczka z jej papierami tj. rodowód itp. ale ja oczywiście po tym co usłyszałam na początku byłam zbyt oszołomiona by przyglądac się jakimś kartkom XD No, ale teraz wszyscy się z tego śmiejemy :D
Jedno z pierwszych zdjęc Aury w nowym domu - wtedy jeszcze nie przyjechałam z Czech :)

Nasza pierwsza wizyta u weterynarza 

I mam tu jeszcze jej pierwszy filmik :D Przepraszam za jakośc, ale kręcony był jakimś szajskim aparatem (nie miałam jeszcze lustrzanki) :)
Pozdrawiamy
Weronika&Aura

Po długiej przerwie...

...wracamy :D Tak wiem, trochę długo nie pisaliśmy, ale najpierw był hubertus, potem sprawa z jednym koniem i ostatecznie zmieniłam stajnię w której jeżdżę, a na dodatek komputer mi się zepsuł i poszedł do naprawy... No, ale teraz już jestem i opiszę co się tam u mnie działo :)
Jako, że Kropencjusz nieustannie się trzęsie, postanowiliśmy się nad nim zlitowac i kupiliśmy mu taki fajny niebieski sweterek, będzie go można zobaczyc na Kropce w filmiku niżej :)
Przedwczoraj byliśmy odebrac nagrodę z Gali Psów Nie Tylko Rasowych i poszliśmy razem z Aurą na darmowe szczepienie na wściekliznę, bo ważnośc poprzedniego jej się już skończyła :) Aura podczas wizyty wydawała się niczego nie rozumiec, glebła na ziemię i podczas gdy weterynarz dawał jej zastrzyk ona tylko patrzała się tym swoim wzrokiem zdawającym się mówic "No - to po co tutaj przyszliśmy? Dostanę coś dobrego?"....taaa, ten pies nie czuje bólu :p No i się niczego nie boi, no może po za kosiarką XD
No i ciągle coś trenujemy, ostatnio zawzięcie robimy sobie na podjeździe taki tor "pseudo-agility", na którym Aura, Zula i Kropka dzielnie trenują :D Zrobiłam nawet pospiesznie krótki filmik i zdjęcia z ich udziałem, który pokażę niżej :)
No właśnie a co do zdjęc, to mój kochany Photoscape został usunięty razem z całą resztą gadżetów w czasie naprawy komputera, a mój aktualny antywirus nie pozwala mi go ściągnąc ze stron takich jak "dobreprogramy.pl", także musiałam szukac jakichś oficjalnych stron na których można pobrac takie programy i znalazłam Picasę 3, ze strony google. Byłabym wdzięczna gdybyście dali może linki właśnie do takich oficjalnych stron z których można by pobrac programy do obróbki zdjęc i filmów :) Picasę na razie muszę rozgryźc...jeszcze jej nie ogarniam XD
Zdjęcia:




A tu tak z innej beczki - hucułek - Junak :D


Filmik (robiłam go na szybko także nie oczekujcie cudów - a te grzmoty w tle, to po prostu piłka odbijająca się od bramy garażu :)
 Pozdrawiamy
Weronika&Aura