czwartek, 2 maja 2013

Pies tropiący, kiełbasa i zła aura

Wczoraj jak byliśmy razem z Aurą na polach odkryłam, że jednak coś po Rosyjskim Łaciatym Gończym odziedziczyła...a mianowicie węch. Jako, że po polu biegał pies, to na smyczy, cały czas z nosem przy ziemi łaziła :D Na pewno jakieś fajne zapaszki były. Potem naturalnie ją puściłam i pod koniec, żeby się jeszcze trochę rozruszała, zaczęłam biec, a ona jak zawsze za mną. W pewnym momencie się zatrzymałam, bo przestałam słyszec jej kroki...Obracam się, patrzę, a ona coś w pysku niesie. Myślę sobie - ,,Może to jakiś zdechły ptak?...mysz? Nie, to jakiś worek..." - okazało się, że Aura przyniosła mi woreczek z kiełbasą, który mi musiał wypaśc z kieszeni podczas biegu i ona zamiast go rozszarpac, grzecznie mi go przyniosła i położyła u stóp :D
Tymczasem dzisiaj od rana leje i aura jest fatalna, mimo iż Aura na spacerze była grzeczna (biedna Aura nie rozumie, kiedy to tak narzekam na złą aurę :D ). No, ale pies się sam nie wyprowadzi ;) Także byliśmy i zrobiliśmy parę zdjęc. Powtórzyłam też sytuacje z woreczkiem kiełbasy (tym razem wyrzuciłam go celowo) i Aura ponownie mi go przyniosła. Teraz trzeba ją nauczyc, by robiła to samo z portfelem i kluczami :D



Pozdrawiamy
Weronika&Aura

1 komentarz:

  1. to aż dziwne, ze nie zjadła tego tylko niosła w pysku

    OdpowiedzUsuń