środa, 26 czerwca 2013

Obrona "Kamiron" - lekcja II + tam parę innych rzeczy :)

A więc po kolei teraz powiem, co się tam u mnie działo....

Urodziny = balony w dużych ilościach :D
Moja siostra niedawno miała urodziny, a jak są urodziny, to wiadomo są balony. Oczywiście moja bokserka Zula, znana w rodzinie jako "balonomaniaczka" nie mogła tej okazji przepuścici delikatnie mówiąc "uszczupliła" ilośc urodzinowych balonów :D Po za tym za równo Aura, jak i Zula sobie trochę poskakały.













Kamiron, obrona - lekcja II
Tak więc wczoraj (wtorek) odbyła się kolejna lekcja Kamironu, jednak zanim dojdę do samej lekcji, najpierw powiem jak to było z podróżą, a więc....
Wyjechaliśmy ok. 18:15. Aura najwyraźniej zapomniała już o podróży autem, bo wyjątkowo się wierciła i w przeciwieństwie do poprzednich jazd, nie uspokoiła się w czasie podróży. Jednak trochę przed 19:00 dojechaliśmy do Częstochowy i zaczęliśmy zajęcia. Aura była stanowczo najgłośniejszym psem w grupie (szczególnie na początku), potem się trochę uspokoiła. Jako, że psów w grupie jest sporo, a pozorant jeden, to trochę czekaliśmy, zanim do nas doszedł. Przez ten czas cwiczyliśmy posłuszeństwo, uczyłam jej szybszego reagowania na same komendy głosowe, jak i odkryłam, że nawet jej wychodzi siadanie na rozkaz z odległości. W końcu pozorant do nas doszedł, za pierwszym podejściem Aura zajadle szczekała, jednak, gdy pozorant podszedł i nastawił szmatę do ugryzienia Aura cofnęła się, za drugim razem zrobiła to samo. Jednak już za trzecim razem złapała mocno szmatę i nie odpuściła, póki jej nie wyrwała (a jak już to zrobiła to jeszcze na pozoranta dalej szczekała). Potem była druga runda i znowu do nas doszło. Tym razem Aura złapała szmatę od razu, za pierwszym razem i nie odpuszczała. Potem pozorant zmienił tę szmatę, na twardszy chwytak i zaczął walic z krótkiego bicza. Za pierwszym razem przy nowym chwytaku Aura złapała niepewnie i łatwo odpuściła, jednak już za II razem załapała o co chodzi i dzielnie trzymała do końca. O 20:30 zakończyliśmy zajęcia i wracaliśmy do domu. Droga powrotna była dużo spokojniejsza i nie było żadnych problemów.
Na następnej lekcji (w poniedziałek) mam zamiar porobic zdjęcia i jakiś filmik :)

Nowe szelki
Na w/w lekcji Kamironu niestety rozwaliły się szelki Aury. Przepracowały jednak już swoje i muszę przyznac, że i tak jestem zdziwiona ich wytrzymałością, bo służyły moim psom...uwaga.....22 lata ! Jeszcze kiedy się nie urodziłam, to te szelki już były. Zostały zrobione na miarę dla Lotosa (owczarek niemiecki w starym typie), ale służyły również Lunie (husky), Zuli i Bolusiowi (moje boksery), no i przez krótki okres, także Aurze. Także więc najwyższa pora na nowe szelki i takie też zostały kupione. Dzisiaj w sklepie nabyłam czarne, skórzane szelki, z resztą całkiem podobne do tych starych :)


Pozdrawiamy
Weronika&Aura

3 komentarze:

  1. balon fajna sprawa dla psa. :D fajnie że w końcu udało Wam się wybrać na lekcje,bo wcześniej pogoda itd. 22 lata.! wow. O_o niesamowite.! nowe szelki na pewno pasują do Aury. :)

    pozdrawiamy
    Ola i Baddy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tosia niestety panicznie boi się balonów.. No cóż :/
    Fajnie że uczęszczacie na takie zajęcia. Mam nadzieję, że jesteście zadowolone. :D
    A te szelki... WOW.!!! 22 lata?! U nas to niemożliwe ;*
    Pozdrawiamy ;*
    Adela & Tosia <3

    OdpowiedzUsuń
  3. 22 lata istnienia szelek WIELKIE W O W !
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń