wtorek, 2 lipca 2013

Kamiron, spacery i kolejne ognisko:D

Dobra, a więc po kolei.... ;)

Rowerowa wyprawa
Byliśmy parę dni temu rowerem w parku, gdzie ostatnio bardzo często jeździmy i w sumie byłaby to normalna przejażdżka, gdyby nie to, że się trochę pogubiliśmy...U mnie las bowiem wygląda tak (a przynajmniej jeden jego odcinek) - są 2 główne drogi, które są łączone za pomocą mniejszych, a te są połączone jeszcze mniejszą, ale dłuższą która przecina je prawie na pół. Dobra, a więc układ banalny, jak można się w takim czymś nie połapac...? A no właśnie, okazało się, że jest jeszcze jedna "główna" droga, która biegnie prostopadle, do pozostałych "głównych" dróg i  ja naturalnie musiałam pojechac tą właśnie drogą, i zamiast nad staw pojechałam aż nad obwodnicę. Jak wyjechałam w tego lasu oczekując stawu, a zobaczyłam pędzące auta moja mina wyglądała mniej więcej tak: O_o . Postarałam się to mniej więcej rozrysowac, tak wiem jestem miszczem painta XD



Ognisko
Mieliśmy zaś ognisko, piekliśmy kiełbaski, a Aura rozwalała się na huśtawce :D Po za tym mam jeszcze parę zjdęc przed rozpoczęciem ogniska.







Obrona, Kamiron - lekcja III
No a więc, wczoraj była kolejna lekcja obrony w Kamironie - możliwe, że była to także ostatnia lekcja, gdyż bardzo długo przerabiamy to samo (tj. wyrabianie pewności siebie), a nie ma gonitwy za pozorantem, odwoływania itp. Kiedyś było lepiej, teraz to chyba chodzi o przetrzymywanie dla kasy (już nie jako pierwsi rezygnujemy). Mimo to powiem co było i wstawię nawet filmik, bo mam ^_^
Ogólnie to za pierwszym podejściem było tylko przeciąganie i chwytanie (filmik), za drugim było już łapanie za rękaw (zdjęcia). Potem sobie też trochę połaziliśmy po torze do agility. Należy też zauważyc, że Aura podczas gdy pozorant zajmował się innym psem zerwała smycz O_o - dzisiaj już kupiliśmy mocniejszą - parcianą, szytą, a nie nitowaną :) Oto zdjęcia:











Filmik wstawię w osobnym poście jak się prześle :)
Pozdrawiamy
Weronika&Aura



3 komentarze:

  1. ja jak chodziłam parę miesięcy temu z koleżankami na spacery to się zagadałyśmy i niemal ZAWSZE zgubiłyśmy się w lesie,a raz przez nieuwagę doszły lasem z naszego miasta na wieś. ;o

    pozdrawiamy
    Ola i Baddy.

    OdpowiedzUsuń
  2. NA pierwszej lekcji nawet nie ma co myśleć o odwoływaniu itp.
    Posłuszeństwo wprowadza się dopiero w bardziej zaawansowanym "stadium". Pies musi się pewnie poczuć na rękawie.


    Pozdrawiamy, zapraszamy do siebie www.queenofshepherds.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że kiedyś było inaczej. Takie lekcje jak ta, były TYLKO na 1 lekcji i z każdą następną dodawali coś nowego, a ci po prostu przeciągają, bo tutaj płaci się za pojedynczą lekcję, a nie za komplet, także takie szkolenie tym sposobem może trwac i 20 lekcji, bo nie mają ograniczeń. Ja swojego psa łapania za rękaw nie musiała uczyc, on to ma we krwi (nie bez powodu jest na liście ras niebezpiecznych), a właśnie chodziło mi o posłuszeństwo :)

      Usuń