sobota, 28 grudnia 2013

Filmik

Ten filmik był robiony na początku zabawy, więc psiaki się jeszcze nie do końca znały i nie szalały tak jak później :D Łącznie to ganiały tak dobre kilkadziesiąt minut i Aura była później tak wyczerpana jak jej nigdy nie widziałam :p
Pozdrawiamy
Weronika&Aura

Złośliwość przedmiotów martwych

A więc pozwólcie, że na początku wam się wyżalę.... Poszłam wczoraj z Aurą do lasu nazbierać trochę materiału filmowego i zdjęciowego. Najpierw poszliśmy na plac zabaw, gdzie zrobiłam filmiki jak razem z Aurą pokonujemy przeszkody, na placu zabaw też zrobiłam filmik ze wszystkimi sztuczkami jakie Aura umie i jakich się uczymy. Potem poszłyśmy na unię (boisko na obrzeżu lasu) gdzie nakręciłam jak biegamy i na koniec był jeszcze filmik jak Aura brodzi w naszej ukochanej śmierdzącej rzeczce - Lublinicy przy okazji strasząc stado kaczek :p No właśnie, to wszystko było nakręcone...miał z tego wyjśc fajny sztuczkowy i spacerowy filmik, ale oczywiście coś musiało pójść nie tak jak chciałam.... Chwilę po tym jak skończyłam ostatni filmik zawiesił mi się aparat. Wyłączyłam i włączyłam go z powrotem. Jednak po ponownym włączeniu pojawił mi się komunikat, że karta pamięci jest uszkodzona O_o Oczywiście musiało się to stać, po tym jak wszystko było już zrobione i nakręcone -,-' Próbowałam jeszcze parę razy, ale ciągle było to samo. Komputer również nie umiał odczytać tej karty - wszystko materiały przepadły :( Jako, że karta była jeszcze na gwarancji i do tych tańszych nie należała, to daliśmy ją do reklamacji. Musimy jednak poczekać najpierw 14 dni.
No trudno, przełożyłam więc starą kartę z lustrzanki i uznałam, że dzisiaj nakręcę wszystko od nowa :) Miałam zamiar tak jak wcześniej pójść najpierw na plac zabaw, lecz po drodze spotkałyśmy panią z wyżłem niemieckim. Widząc nas zapytała najpierw, czy Aura jest agresywna wobec psów i potem obie puściłyśmy suczki :) Aura dawno się tak nie wyszalała :D Próbowała dorównać kroku zwinnej Odessie (bo tak sunia miała na imię) i na początku jej się to nawet udawało, pod koniec jednak już nie dawała rady. Przystawała wtedy na chwilę i powracała do niekończącej się gonitwy :D Odessa jak już wcześniej wspomniałam była wyżłem niemieckim gładkowłosym, była o 1 miesiąc młodsza od Aury, także psiska doskonale się dogadywały. No i miała świra na punkcie patyków, co chwila jakiś nowy znajdowała i z nim w pysku uciekała od Aury. Ogólnie było bardzo wesoło, szkoda, że tak niewiele osób pozwala bawić się swoim psom z Aurą....większość bowiem jej się po prostu boi, a szkoda, bo Aura uwielbia towarzystwo :/ Przykładowo chwilę wcześniej na unii spotkałyśmy Pana z labradorem. Widząc nas najpierw powiedział "Jaki groźny pies", a potem jeszcze spytał, czy dam radę go utrzymać.... No trudno, mam nadzieję, że spotkam więcej takich ludzi jak właścicielka Odessy, a może i ją samą :) Jako jednak, że Aura po zabawie była tak wykończona jak nigdy w życiu i najchętniej by legła na miejscu ni było szans na zrealizowanie mojego planu, więc od razu wróciłyśmy do domu. Nakręciłam tylko krótki filmik z Odessą i Aurą (który nawet w połowie nie oddaje szaleństw jakie się tam działy XD) i filmik jak idziemy sobie przez las :p
Jak pewnie większość zauważyła pogoda jest bynajmniej nie grudniowa. Dzisiaj jest również wyjątkowo ciepło. Świeci słoneczko, chmur jest malutko i wystarczy ciepły sweter, by wyjść na spacer. Odbija się to też na przyrodzie.....no bo, kto widział kwitnące żonkile i pierwiosnki w grudniu ?!
Dostałyśmy też niedawno paczką bardzo fajne przysmaki. W sumie nie wiem dlaczego....pewnie z jakiegoś konkurs :p
Skład: suszone mięso z kurczaka, dorsz, sezam

Filmiki ze spaceru dodam w osobnym poście jak mi się prześlą :)
Pozdrawiamy
Weronika&Aura


czwartek, 19 grudnia 2013

Taaaa....mój genialny komputer...

Przepraszam ogromnie, że znowu tak długo nie pisałam, ale był jeden problem. Jakieś 3 tygodnie temu uznałam, że zacznę w końcu pisać regularnie, co tydzień posty, jednak jak na złość, gdy już chciałam pisać te posty systematycznie, to oczywiście komp mi się zbuntował -,- Coś z dyskiem było i, z 2 tyg. lekko go nie było, tylko siedział w naprawie.... Na szczęście jednak dzisiaj wrócił: cały zdrowy, szybkochodzący, ale za to bez grama zdjęcia na dysku O_o Także jedyne zdjęcia jakie mi zostały to te wywołane, bądź wstawione na fb/bloga :/ No trudno, przeżyjemy :p
To o moich zmartwieniach już się rozpisałam, to wróćmy do psich tematów :p
W sumie u nas przez ten czas niewiele się działo. Chodziliśmy z Aurą na długie spacerki do lasu, trochę sztuczkowaliśmy i postanowiłam chociaż trochę zaprzyjaźnić Aurę z Zulą. No dobra, zaprzyjaźnić to za dużo powiedziane, chciałabym, by się chociaż tolerowały (niestety Aura bardzo chce Zulę zdominować, a Zula zawzięta nie ustępuje i ostatecznie może nawet do bójki dojść :/) Także zaczęliśmy razem z Zulą wychodzić i ostatecznie mogę puścić luzem Aurę i Zulę przypięte do siebie bez żadnej szkody, także jakiś sukces jest :D Przynajmniej tyle, że można spokojnie razem na spacerek wyjść :)
Święta się zbliżają, a jak święta, to wiadomo i prezenty. Niestety by były prezenty, to i kasa musi być, a z nią u mnie krucho. Mam trochę odłożonej, ale to na nowe bryczesy/rękawiczki, a z tego co zostało, to udało mi się kupić Kropce nowe szelki (poprzednie jej się rozwalały), może pokarzę je w następnym poście :) Dodatkowo mama zasponsorowała dużą puszkę ulubionej karmy Aury (kiedyś ją pokazywałam) i w sumie tyle, na resztę kasy nie ma :p W sumie i tak zawsze dostają to co chcą, nie tylko od święta, także niech nie narzekają :p
To by było w sumie tyle :) Pora na zdjęcia:
I siostrzyczka z Zulaśną <3

Razem na wzgórku


A tu dwie sunie razem :)



Pozdrawiamy
Weronika&Aura


niedziela, 1 grudnia 2013

Aura, czyli o psie, który chciał być morsem

A my dzisiaj razem z Aurą byłyśmy w parku nad zalewem, czyli tam, gdzie co niedzielę o 11:00 kąpią się morsy. Do Lublinieckich morsów dołączyła również moja siostra - Zuzia i dziś się w naszym zalewie kąpała, brrr.... To nie dla mnie, mi i bez tego było zimno :D Za to Aura również bardzo chciała się pomoczyć, jednak uznałam, że ryzykować nie będę i musiała zrezygnować ze swoich kąpielowych marzeń :D Potem poszłyśmy jeszcze do parku na plac zabaw i się trochę tam pobawiłyśmy. Oprócz tego jestem bardzo zadowolona z zachowania Aury. Potrafi już przejść na luźnej smyczy obok innego psa, przy czym niestety dalej widać, ze jest podekscytowana. Za to jak dłużej przy jakimś psie pobędzie, to się uspokaja. Wyjątkiem są jamniki i boksery, tylko przy tych rasach nagle dostaje jakiejś szajby i nic do niej nie dociera. Naprawdę tego nie rozumiem XD
Wpadłam też dziś wieczorem na pomysł zrobienie Aurze zdjęcia z rogami od renifera. Muszę wymyślić tylko jak je trwalej zamocować (ciągle się jej zsuwały) i w zimę podepniemy cielaka do sanek, i już gotowy zaprzęg do rozwożenia prezentów. Na pewno zrobię jej kiedyś taką sesję na śniegu :D
A we wtorek znowu na konie idę <3 Zauważyłam, że dużo psiarzy jeździ konno...są tacy wśród nas? Jak tak to na jakim poziomie jesteście?
Mój reniferek <3




A tu filmik z naszego parkowego placu zabaw. Mówiłam już kiedyś, że my sobie zrobiłyśmy taki mini-tor, dałam właśnie zbliżenia na te nasze "przeszkody".

Pozdrawiamy
Weronika&Aura