niedziela, 22 marca 2015

Pies obronny - rozważania

Siedzę chora w domu, nie mam nic do roboty, więc uznałam, że może coś tutaj naskrobię...
Pies obronny - czy to w ogóle ma jeszcze sens? Czy ktoś w ogóle jeszcze kupuje psa po to, by pilnował obejścia?
Na pierwszy rzut oka to nie ma sensu - wystarczy gaz łzawiący, paralizator, czy po prostu kulka w łeb, by pies już nie przeszkadzał w dojściu do domu. A jednak biorąc Aurę pod dach kierowaliśmy się też tym, by pies spełniał funkcję obronną, poszliśmy nawet na szkolenie - głównie po to by sprawdzić jej umiejętności "w akcji" (a w czasie tego szkolenia Aura ledwo skończyła 1 rok).
Muszę przyznać, że po tym szkoleniu często zostawiam po prostu otwarte drzwi od domu. Wiele osób pewnie pomyśli "to głupie - przecież, gdyby złodziej chciał, to i tak psa wyminie i się dostanie do domu". No właśnie gdyby chciał. Złodziej ten również, gdyby chciał bez problemu poradziłby sobie z zamkiem w drzwiach i szybą w oknie, ale nie chce. Czemu? Bo mu się to nie opłaca, dom mam takich jakich mnóstwo w okolicy i naprawdę nie ma po co robić wielkiego "napadu", a dodatkowo wielki, robiący raban o byle co pies ostatecznie zniechęca ewentualnego włamywacza.
Jest też inna sprawa: taki pies skutecznie zniechęca drobnych rzezimieszków, którzy chcą ukraść kosiarkę z ogródka. W końcu komu opłacałoby się tak narażać dla jakiejś głupiej kosiarki?
Podsumowując myślę, że pies jako taki, nie spełnia takiej funkcji obronnej jak kiedyś, jest natomiast dość dobrym "straszakiem" i myślę, że złodziej mając do wyboru 2 identyczne domy, gdzie w jednym psa nie ma, a w drugim jest, to nie zastanawiałby się długo nad wyborem.
A jakie wy macie zdanie na ten temat?

___________________________________________
A tu takie wspomnienie Aury ze szkolenia :)

Pozdrawiamy
Weronika&Aura


7 komentarzy:

  1. Mnie się wydaje że teraz coraz mniej osób bierze psy do pilnowania posesji, zazwyczaj jest to tylko do szkolenia obrony i tyle. Sama jednak uważam że warto mieć jednak tego psa który będzie skrzeczał na pół wsi i dawał sygnały. Niż takiego który by zalizał na śmierć. Druga kwestia to taka że osobiście bym się bała zostawić psa na podwórku i po prostu gdzieś wyjść.
    Nie dość że teraz się tyle słyszy (poczułam się jak babcia ;p ) o otruciach psa, podawaniu jakiś tabletek nasennych czy gazów usypiających. Nie chciałabym by mój pies czegoś takiego doświadczył. Kolejna część to bałabym się czy ktoś nie otworzył mi furtki.
    Swoją drogą to obawy co do tego czy labrador mi zaliże jakiegoś niepotrzebnego osobnika są nikłe. Tym bardziej że pies wyczuwa obecność znajomych osób czy osób cudzych.

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Zapraszamy do nas: http://fado-labrador-retriever-biszkoptowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Od zawsze uwielbiałam patrzeć na psy trenujące IPO :D Pies to dobry odstraszacz, ale należy pamiętać, że i on może zawieść, jak wszystko dookoła :P Osobiście nigdy nie kupiłabym psa typowo do pilnowania posesji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba oczywiste, pies to głównie towarzysz człowieka, a nie obrońca. Jednak miło jest, gdy nie podkula on ogona na widok drobnego pijaczyny :)

      Usuń
  3. Również jestem chora i bardzo ubolewam z tego powodu. Od kąt mam psa chorować nienawidzę, leżeć w tym łóżku jak gdybym była do niego przykuta. Dni bez spacerków to dla mnie i psa porażka, bo rodzice niestety zapewniają mu tylko krótkie wyjścia na załatwienie swoich potrzeb.
    Co do szkolenia, na które uczęszczał z Aurą zawsze się zda i nie będą to wyrzucone pieniądze.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam dokładnie tak samo jak ty. Wystarczyłoby same inne szczekanie psa niż zwykle (po kilku latach sąsiedzi również rozpoznają szczekanie), żeby już wzywali policje. I po co to złodziejowi skoro może obrobić inny dom bez psa, który poświęci życie a nie wpuści go?

    OdpowiedzUsuń
  5. Jasne, z psem zawsze jest bezpieczniej. Fajnie jest mieć takiego obrońcę :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem przekonana, że pies który sygnalizuje przybycie obcych szczekaniem jest dobrym straszakiem i ktoś musiałby być niespełna rozumu by wchodzić na strzeżoną przez psa posesję nie wiedząc czy w ogóle będzie miał co wynieść.
    Aczkolwiek, różne typy chodzą po świecie i przypuszczam że zaplanowana akcja mogłaby brać pod uwagę różne scenariusze poskromienia psa. Szkoda.

    Pozdrawiamy.
    Kasia i Cookie z piescookie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń