czwartek, 29 grudnia 2016

Nie znam się, więc się wypowiem...

...nie wiem czemu, ale najwyraźniej większość społeczeństwa kieruje się właśnie tą dewizą. Może jestem nadwrażliwa, ale drażni mnie to strasznie, szczególnie, gdy tacy ludzie są jeszcze w stanie obrzucać błotem innych nie mając zielonego pojęcia na dany temat. Pozwólcie, że posłużę się ostatnio napotkanym przykładem.
Przeglądam sobie wczoraj spokojnie Facebooka, a tu nagle wyskakuje mi w grupie o papugach taki oto post:

Widzimy na zdjęciu parę Harrisów uwiązanych do swoich siedzisk, spędzają tam część swojego dnia i swoją obecnością odstraszających wrony. W komentarzach niżej widzimy screeny w których czytamy, że właściciel ptaków bierze je w ciągu dnia na loty. Dla Harrisów, jako ptaków drapieżnych, sokolniczych taka sytuacja jest normalna - wiele tych ptaków, często pracujących, jest przetrzymywana w ten sposób - za pomocą pęt i linek są przywiązywane do siedzisk, ewentualnie mają jeszcze tramwaje (mają wtedy możliwość przelatywania z siedziska na drugie siedzisko). Ruch mają zapewniany wtedy dzięki wolnym lotom pod kontrolą właściciela lub najlepiej - polując. 

Harris podczas imprezy rycerskiej w Olsztynie

Moja wiedza jest bardzo niepełna, bowiem sokolnictwo było tylko drobnym epizodem w moim życiu, nigdy też nie dorobiłam się własnego drapola. Wiem jednak wystarczająco dużo, by zrozumieć iż w podanej wyżej sytuacji nie ma nic niezwykłego. 
Ale jednak zawsze znajdą się nasi niezawodni "ekosupermegamiłośnicyzwierzątktórzyjakojedyniwidząichcierpienieichcąichdobra". Pojawili się i tym razem, obrzucając przy tym błotem tych wszystkich "okrutników", którzy dopuścili się do uwiązania biednych ptaszków "na łańcuchach". Oczywiście "krzyczeli" przy tym, by wezwać Vivę, Tarę, OTOZ, Uwagę i nie wiadomo co jeszcze, samemu nie mając pojęcia o zaistniałej sytuacji i wcale nie chcąc się cokolwiek o tym dowiedzieć.

raróg zwyczajny

Takie sytuacje były, są i będą - mimo to ciężko jednak na to patrzeć i nic nie robić. Można tylko mieć nadzieję, że chociaż mały procent z tych ludzi, którzy zobaczyli zaistniałą sytuację postarają się najpierw dowiedzieć czegokolwiek na dany temat, nim przyłączą się do wściekłego tłumu. No, ale cóż...nadzieja matką głupich :-)

Pozdrawiamy
Weronika&Aura

1 komentarz:

  1. Doskonale wiem o czym piszesz. Sama też z przerażeniem obserwuje takie tendencje na niektórych forach. Zauważyłam, że najwięcej i najgłośniej wypowiadają się osoby, które mają marginalne pojęcie o danym temacie... jak widać łatwo być "mądrym" za ekranem komputera.

    OdpowiedzUsuń